Straż Ochrony Kolei we wrześniu 1939 roku
Strażnicy kolejowi II Rzeczypospolitej Polskiej po upływie niespełna 20 lat od zakończenia wojny polsko-bolszewickiej, ponownie musieli stawić czoła agresorowi, tym razem hitlerowskim Niemcom. Nie zabrakło w tych krwawych zmaganiach września 1939 roku Straży Ochrony Kolei, która w tym tragicznym dla narodu i kraju czasie poddana została niełatwemu egzaminowi. W działaniach wojennych we wrześniu 1939 roku sokiści zapisali na swoim koncie piękną i chlubną, choć niestety też tragiczną kartę swojej historii. W przedwojennej Straży Ochrony Kolei, pełniło służbę kilka tysięcy funkcjonariuszy.
Napaść III Rzeszy Niemieckiej zastała Rzeczpospolitą Polską w pełni nie przygotowaną do obrony i działań wojennych. W stosunku do SOK brakowało jasnych dyrektyw dotyczących możliwości postawienia jej w stan gotowości w przypadku wybuchu wojny, co w konsekwencji uniemożliwiło jej skuteczne wykorzystanie. Odkładanie z nieznanych do dziś powodów, zgody na zmilitaryzowanie pociągnęło za sobą daleko idące następstwa. Z uwagi na wybuch II wojny światowej działalność formacji kolejowej została przerwana na terenach anektowanych przez III Rzeszę. Nie istniały jakiekolwiek polskie formacje mundurowe, funkcjonariusze zostali poddani represjom ze strony niemieckiego okupanta.
1 września 1939 roku o godzinie 4:34, a więc kilka minut przed niemieckim atakiem pancernika „Schleswig-Holstein” na polską składnicę wojskową na Westerplatte, spadły pierwsze bomby na Tczew. Stan gotowości wojennej na PKP został ogłoszony już 28 sierpnia 1939 roku, gdy o godz. 23:18 na dworcu kolejowym w Tarnowie wybuchła bomba zegarowa podłożona przez niemieckiego dywersanta, zginęło wtedy 22 osoby w tym członkowie patrolu SOK, którzy pełnili służbę na peronie. Podjęto wówczas decyzję o zmilitaryzowaniu kolei i powołaniu Wojennej Dyrekcji Kolejowej, na czele której stanął ppłk. Otto Grosser. Cztery dni później hitlerowska Rzesza napadła na Polskę. W walkach o półwysep Westerplatte poległo dwóch obrońców stacji handlowej PKP Gdańsk, zawiadowca Wojciech Najsarek oraz strażnik SOK Alfons Binnebesel.
Wspólnie z kolejarzami, funkcjonariusze SOK należeli do Polskiego Ruchu Oporu, działając w różnych organizacjach konspiracyjnych przeprowadzających często akcje sabotażowe i dywersyjne. Niektórzy z nich stanęli do walki z najeźdźcą z Zachodu, przechodząc do Armii Wojska Polskiego lub Armii Krajowej. Inni organizowali Ochotnicze Plutony Samoobrony, ochraniali polską kolej pełniąc straż przy strategicznych obiektach, takich jak chociażby mosty kolejowe. W czasie II wojny światowej zadania ochrony kolei przejęła niemiecka specjalna służba kolejowa Bahnschutzpolizei (Policja kolejowa), przeciwko której uderzały grupy bojowych oddziałów partyzanckich AK i ochotniczych plutonów SOK.
Wielu strażników ochrony kolei za wierność złożonej przysiędze zapłaciło życiem i więzieniem, a nawet zsyłką do niemieckich obozów zagłady. Najbardziej dramatyczny rozdział historii napisali Ci, których ciała spoczywają na wojennych cmentarzach.